Na prostych, ciągłych podłożach, nawet jeśli hydroizolacja jest wykonana niestarannie albo użyto materiałów wątpliwej jakości czy źle dobranych do warunków obciążenia wodą, w nowych budynkach bardzo rzadko dochodzi do przecieków. To dlatego wiele fuszerek latami jakoś się broni. Problemy pojawiają się wskutek procesów starzenia się materiałów – i tam, gdzie dochodzi do przerwania ciągłości hydroizolacji. Miejsca krytyczne obnażają wszelkie błędy projektowe i wykonawcze, zwłaszcza, jeśli w kolejnych etapach prac budowlanych nakładają się na nie następne niedoróbki (budowlańcy z różnych branż często mają tych samych „konstrukcyjnych antagonistów”). Na co zwracać szczególną uwagę?
Hydroizolacje wykonywane są z różnych materiałów, ale mają jedną wspólną cechę – nie lubią kątów prostych i ostrych. Co do zasady nie powinny być tak zaginane. Dlatego w miejscach takich jak połączenie dwóch ścian wymagających ochrony przed wodą (np. ściany piwnic czy cokołu) albo odsadzka fundamentowa, przed wykonaniem warstwy hydroizolacyjnej narożnik należy wyoblić, opcjonalnie sfazować (wtedy zamiast jednego kąta prostego mamy dwa rozwarte, a te już nie stanowią problemu).
W przypadku materiałów stałych, jak papy czy folie, najczęściej wykonuje się fazowanie po kilka centymetrów z każdej strony. Dla materiałów płynnych stosuje się raczej wyoblenia (fasety) ze szpachlówki uszczelniającej (w ofercie Remmers jest to WP DS Levell). Na złączach poziomych, czyli na przykład wzdłuż styku ściany z odsadzką fundamentową, wyoblenie powinno mieć promień wewnętrzny ok. 5 cm (od 4 do 6 cm). W narożnikach pionowych, takich jak łączenia ścian, wystarczają 2 cm.
(fot. REMMERS)
Jeśli korzystamy z materiałów hydroizolacyjnych trwale elastycznych, jak MB2K, to zamiast robić wyoblenie, możemy też wtopić w narożniku taśmę uszczelniającą (Tape VF 120).
Ze złączami roboczymi mamy do czynienia wtedy, kiedy pracujemy etapami i między jednym wybetonowanym fragmentem a drugim powstaje nam przerwa robocza. Złącza dylatacyjne natomiast to złącza trwale elastyczne, wynikające z uwarunkowań konstrukcyjnych.
Jeśli elementy łączą się pod kątem prostym lub ostrym, to takie złącze traktuje się jak narożnik i zabezpieczenie hydroizolacyjne wykonuje się jak opisano wyżej. W przypadku złącza prostego (na połączeniu dwóch fragmentów ściany albo gdy fundament licuje ze ścianą), wzdłuż szczeliny trzeba wtopić taśmę uszczelniającą Tape VF 120. Jeśli jednak mamy do czynienia ze złączem trwale elastycznym, należy zastosować specjalną taśmę dylatacyjną (Tape B240) lub profil dylatacyjny, a następnie w klasyczny sposób wykonać całopowierzchniową hydroizolację.
(fot. REMMERS)Podstawową zasadą projektowania przejść instalacyjnych (rury, kable, przepusty) jest umieszczanie ich powyżej poziomu swobodnego ZWG, czyli w takim miejscu, gdzie nie ma obciążenia wodą pod ciśnieniem. Wówczas uszczelnienie przepustu jest proste, zwłaszcza jeśli używamy mas trwale elastycznych (jak MB2K – jego dodatkowym atutem jest kompatybilność z każdym rodzajem podłoża). Wystarczy wyprowadzić materiał na element przejścia i zrobić delikatne wyoblenie, żeby zapewnić przyczepność kolejnej warstwie.
Jeśli nie da się uniknąć obciążenia wodą pod ciśnieniem, to potrzebne są specjalne kołnierze szczelne. Może to być Rohrflansch, stosowany od zewnątrz i nie wymagający poszerzania otworu na przejście instalacyjne. Niektórzy robią też dodatkową barierę z masy Stopaq, która jest rozwiązaniem wykorzystywanym przy izolacjach wewnętrznych. Trzeba wówczas wokół przejścia przygotować kilkucentymetrową bruzdę.
Najczęściej możemy się ich spodziewać w strefie przyziemia, między częścią podziemną a cokołową budynku i między izolacją poziomą pod murem parteru a izolacją podposadzkową. Najprostszym sposobem na to, aby uniknąć tu sytuacji problematycznych, jest wykonanie całej hydroizolacji z masy hybrydowej (MB2K). Taka hydroizolacja z jednej strony pasuje do wszelkich typów podłoży budowlanych, a z drugiej sama jest odpowiednim podłożem pod tynk, ocieplenie czy okładzinę z płytek. Ma też nośność odpowiednią dla obciążenia ścianą. Wykonując wszystkie warstwy hydroizolacyjne w strefie przyziemia z tego samego materiału, możemy je właściwie połączyć i stworzyć ciągłą, szczelną hydroizolację. Ewentualnie możemy części podziemne zaizolować masami bitumicznymi, a MB2K użyć w strefie cokołowej, z zakładem ok. 20 cm.
Dlaczego bez mas hybrydowych mamy problem? Bo klasyczne rozwiązania zalecają stosowanie pod ziemią izolacji bitumicznych, na cokołach szlamów mineralnych (żeby móc je wykończyć), a pod ścianami papy. Ich szczelne połączenie jest praktycznie niemożliwe, a wykonywanie zalecanych zakładów kłopotliwe i nie zawsze zgodne z kierunkiem spływu wody. Im więcej newralgicznych detali, tym łatwiej popełnić błąd – i może pojawić się przeciek.
Artykuł w ramach kampanii Akademia Świadomego Budowania we współpracy z firmą Remmers, producentem profesjonalnych uszczelnień.
Data publikacji: 21 kwietnia 2026
ZBROJENIE BAZALTOWE
NOWOCZESNE USZCZELNIENIA W BUDYNKU
ZBROJENIE BAZALTOWEUszczelnienia to warstwy, których w gotowym budynku nie widać, za to szybko daje o sobie znać ich brak lub uszkodzenie… Są niezbędne dla zapewnienia ochrony przed wodą i wilgocią, a fakt, że zostają zasłonięte, utrudnia ich kontrolę czy ewentualną naprawę. Tym większą uwagę warto im poświęcić na etapie wykonawczym, najpierw dbając o dobór właściwych dla danego zastosowania produktów, a potem poprawne wykonanie powłok hydroizolacyjnych.
Z uszczelnieniami mamy do czynienia wielokrotnie podczas budowy: przy zabezpieczaniu fundamentów, cokołu, podłogi na gruncie, tarasu, balkonu, dachu płaskiego, podczas montażu stolarki otworowej czy wykańczania ścian w łazience. Wspólnie z firmą Remmers, ekspertem w dziedzinie profesjonalnych uszczelnień, w cyklu „Nowoczesne uszczelnienia w budynku” podpowiemy, jak poprawnie pracować z produktami w konkretnych sytuacjach.